Nazwiemy się Wanistami, od Wani-drwala - Lech Przychodzki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pierwszą nazwą to była nazwa wymyślona w nieistniejącej już knajpie „Trojka”, gdzie chodziliśmy, żeby było śmieszniej, pić, nie piwo, a herbatę. Bo dawali herbatę z rumem. I były to czasy jeszcze tak zwanych szaf grających i siedząc tam ze Skopem, zdaje się, w kółko leciał Szczepanik i „Kormorany”, czego po pewnym czasie można było mieć dość. Ktoś tam znowu wrzucał ileś groszy i znowu te „Kormorany”. Sławek: „Zobacz, co jest jeszcze” i jak tam się okazało, że jest taki prześmieszny przebój z Festiwalu Piosenki Wojskowej, śpiewany przez nieżyjącą już, byłą nauczycielkę z głębokiej Warmii, która się nazywała Regina Pisarek i tenże genialny utwór nazywał się „Wania drwal”. Było to o bohaterskim czerwonoarmiście, który tam na harmoszce z polskimi żołnierzami wyzwala ziemie polskie. Dziewczyna zajęła tam pierwsze miejsce na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Nam się to tak strasznie spodobało, że...
CZYTAJ DALEJ