Nikt nam nie próbował zrobić krzywdy - Lech Przychodzki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Myśmy zaczęli od akcji ulicznych, ponieważ tak naprawdę tylko to jeszcze wtedy robić umieliśmy. Pierwsza taka akcja odbyła się już 7 września w 1974 roku, to jest oficjalny początek, mniej więcej na wysokości „Domaru” dzisiejszego na byłej [ulicy] Buczka, obecnej Zamojskiej. Polegało to na tym, że myśmy sobie wypożyczyli od koleżanki, mieszkającej w pobliskiej starej kamienicy, wielką malarską drabinę, taką trzy – trzy i pół metrową i czytaliśmy ludziom. Oczywiście nikt nie występował o żadną zgodę na jakikolwiek happening na ulicy, po prostu robiliśmy [to] na wariackich papierach. O określonej godzinie się spotkaliśmy, Grzesiek Józefczuk to dokumentował fotograficznie. I polegało to na tym, że czytaliśmy ludziom - ze Skopem na zmianę, może jeszcze ktoś, może Marek Berger - wiersze Norwida. Traktowali to ludzie różnie, jedni stali, kiwali głowami, jedni stukali się w czoła, no normalna reakcja. W końcu, kiedy...
CZYTAJ DALEJ