Jeden aparat miałem z rękojeścią pistoletową - Jan Huzar - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Zabawne, to kiedyś jadąc między Łukowem, [a] jakąś – nie pamiętam- miejscowością, w zimie (była bardzo śnieżna zima). Jechałem sam samochodem i gdzieś koło Łukowa, w jakiejś miejscowości zatrzymuje mnie milicjant. I pyta mnie, czy może ze mną się zabrać do Łukowa. Ja mówię: “Proszę bardzo”. Ale, mówię: “Ja mam awarię samochodu. Drugi bieg mi się włączył i ja pomału jadę; na drugim biegu jadę. I nie mogę – mówię – włączyć innego biegu”. No i tak jedziemy, i on zaczął zerkać z tyłu na siedzenie. Raz tak spojrzał, drugi raz spojrzał. No i dojeżdżamy do jakiejś miejscowości, a on mówi – a już niedaleko był Łuków – “Wie pan co, ja tu wysiądę. Jeszcze tutaj mam sprawę”. Ja mówię: “ No, jak pan sobie życzy. Jadę pomału, bo tak tylko mogę jechać. Może panu nie odpowiada, ale do Łukowa już niedaleko”. “A nie, ja tu mam sprawę, no i wysiądę”. No i wysiadł. Później jak [się] zatrzymałem, patrzę, co on tam tak...
CZYTAJ DALEJ