Ucieczka Fawla Tysza - Irena Zofia Malik (z d. Mącik) - fragment relacji świadka historii [TEKST]
On [Fawel Tysz – red.] tutaj sad kupował co roku. Sad miał i taką budkę, takie schronione i niby tu pilnował; bo przed wojną młodzi dokuczali, zrywali owoce z tego sadu – jak to młodzież, a on tego pilnował. Ludzie znali ich z Bełżyc, później już nie wolno było im tu tak handlować, już się ukrywali i on nie miał gdzie się podziać. Gnali ich wszystkich na Majdanek do Lublina i - tak jak on mówił - jechała prawą stroną furmanka, a lewą stroną gnali ich wszystkich do Lublina i Niemiec, który szedł za nim obejrzał się do tyłu, a on wtedy schował się szybko za furmankę! Furmanka najechała, Niemiec go nie widział, bo on wpadł w zboże i leżał. A leżał tam do ciemnej nocy. Później w nocy do nas przyszedł i się tłucze. Teściowa otworzyła drzwi, wpuściła go i mówi: „Co z tobą robić? – A on – Żonę i córkę zagnali, a ja uciekłem...” I matka [– teściowa] zgodziła się, żeby go przetrzymać. On tam mówił, że wynagrodzi to, a teściowa na to: „Ale wiesz, że śmiercią...
CZYTAJ DALEJ