W ciemni trzeba to było pociąć - Jacek Mirosław - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na filmach nie oszczędzaliśmy. Filmy dostawaliśmy właściwie bez ograniczeń. Wtedy mieliśmy Kodaka filmy, Agfy. Oprócz tego były polskie tak zwane "Haelki", te czterystodinowe. Dobre filmy, ale te ważniejsze wydarzenia to robiłem na Kodaku głównie, na Agfie. Mogłem prywatnie też kupić, bo były "Fotooptyki". Wtedy w tych sklepach "Fotooptyki" można było papiery dostać dobre. Poza tym kupowało się [filmy] w "Foto-kinie" w Warszawie. Bo tutaj, te "Haelki" tośmy kupowali w takich 300-metrowych [rolkach]. To były filmy w kinematografii używane do różnych celów. I cięliśmy oczywiście. To było 300 metrów. W ciemni trzeba to było pociąć, do kaset powkładać. Na co dzień, żeśmy robili na tak zwanych "Haelkach". Bo to były filmy wysokiej czułości i dawało je się forsownie [wy]wołać w drobnoziarnistym wywoływaczu. Uzyskiwało się czułość 800 ASA, czyli 30 DIN. No to już było bardzo dużo na tamte czasy. Później te "Haelki" już...
CZYTAJ DALEJ