Czekam, aż mi się lampa naładuje - Jacek Mirosław - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jedyny ten incydent [z SB], to wtedy w WSK, co nam te filmy zabrali, a tak to na ogół nic takiego nie było. No bo po prostu człowiek fotografował, starał się to zrobić dobrze. Pamiętam - całą egzekutywę miałem sfotografować. W dużej sali stanęli wszyscy, a sprzęt mieliśmy wtedy taki, że lampa się ładowała jakieś sześć albo dziesięć sekund. Ja błysnąłem raz. Mówię: „Chwileczkę jeszcze”. A oni już się niecierpliwią. Czekam, aż mi się lampa naładuje. Błysnąłem drugi raz. Chciałem ze trzy, cztery zdjęcia. Bo jak się grupę fotografowało, to mógł jeden mrugnąć i oczy zamknięte, to bardzo często wychodziły. W każdym bądź razie z trudem ich przytrzymałem jeszcze parę minut, żeby zrobić te parę zdjęć. Ale coś tam wybrałem później. To się ciężko takie rzeczy fotografowało. Albo na przykład pojechałem do "Azotów". No i zwykle się tak robiło, że albo jakąś przodującą brygadę kazali mi ustawić. Zrobić zdjęcie. A w "Azotach" przygotowali mi z...
CZYTAJ DALEJ