Dziewczynka z koszykiem - Eugenia Złotko (z d. Artymiak) - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak oni już mieli schron, rodzice nie mieli czasu, żeby chodzić do nich. To mi nieraz w koszyczek naszykują jedzenia i każą mi zanieść tam. Ja - dziecko ośmioletnie, a tam miedza taka wysoka. Idę, idę, weźmie mi się noga obsunie, przewrócę się, płaczę. Idę i całą drogę płaczę. I kiedyś zachodzę- a to było w dniu kiedy tą Olszankę pacyfikowali- rolnicy robili, słychać było jak konie popędzali. Ta Żydówka miała mnie wyglądać, ale gdzieś zapomniała. A ja się strasznie tej debry bałam, tam do środka wejść, bo tam tak ciemno, ponuro. I teraz tak – wiem o tym, że nie powinnam wołać po imieniu. A myśmy tę Żydówkę nazwali Zośka. I ona była nasza Zośka. Myślę: „Jak ja zacznę wołać Zośka, to wszyscy tutaj sąsiedzi wiedzą, że u nas nie ma żadnej Zośki, czego ja tam szukam". I ja tak stoję, stoję, zaczęłam płakać. I wołam „Mama!” I ona się zjawiła. Przyszła, odebrała to wszystko ode mnie i mówi: „To chodź teraz ze mną”. I ja poszłam z nią. I,...
CZYTAJ DALEJ