On pił kawę, ja mu tłumaczyłem astrofizykę - Tomasz Henryk Głazowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja nie mieszkałem na LSM-ie. [Grześkowiak mieszkał] pod moim kolegą. Jak się zdenerwował to wyrzucił z piątego piętra lodówkę przez okno. Ale miałem kiedyś taką historię. Kazik w pewnym momencie przestał zażywać alkoholu. I przez ostatnie, bodajże dziesięć, czy jedenaście lat życia był abstynentem. Co było bardzo śmieszne, bo Kazik przychodził, tutaj na róg Kołłątaja i Peowiaków, tam gdzie jest ten słynny „Krokodyl”. Przychodził z dwoma ciasteczkami, – czy czterema – czasami zapakowanymi, stawiał [je], brał kawę. Ja siadałem z piwem. On miał wtedy pasję. Zaczął czytać coś z astrofizyki. No jest to dziedzina bardzo specyficzna. Myślę o teoriach Hawkinga; przede wszystkim, ekspandującego wszechświata. No ja, jako fizyk, znający się trochę na astrofizyce, musiałem jemu - jakby nie było, humaniście po KUL-u - to wszystko, w jakiś sposób przystępny tłumaczyć. On pił kawę, ja mu tłumaczyłem astrofizykę. Co to jest...
CZYTAJ DALEJ