Odwiedziny - Stefania Wójcik - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Później ona nas odwiedziła w 1972 roku. Samolotem przyjechała i ja po nią wyjechałam z mężem, mama została z moimi dziećmi. Poznałam ją od razu, ze zdjęcia. Była u mamy. Mama mieszkała na ulicy Hrubieszowskiej. Ona była dość długo, do dwóch miesięcy. Ciągle nam dziękowała, że żyje tylko dzięki nam. Dlatego, że dziadek jej nie wygonił. Jakby ją wygonił przecież, to by nie była i u mojej mamy. No i tyle. Jej rodzice przed wojną nie byli bogatymi ludźmi. Dlaczego? Ona pokazała nam, gdzie mieszkała. Na Lubelskiej, po prawej stronie przed parkiem w jednym z tych niskich drewnianych domów. Ona nawet tam poszła. Nie była mile przyjęta. Także to nie była jakaś kamienica, absolutnie. Pojechała też z nami na wieś, do Siennicy i zastała tam wszystkich żyjących, tych, z którymi była - dziadka, moją mamę, mamy rodzeństwo. Mówiła, że ona poznaje drzewa, które mijała, jak szła...
CZYTAJ DALEJ