Po krwawej środzie - Marianna Krasnodębska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Po tej krwawej środzie to jeszcze wyciągali takich, co gdzieś się skryli i do aresztu gminnego ich zapakowali, tam takie dwie cele były, zamknęli ich, a na drugi dzień wywozili. Para szła z tego aresztu, bo to było przykryte blachą taką i tylko szparą taką długą powietrze dochodziło. Jęk, krzyk! Duszno tam było. To z Krysią Cieślińską, moją koleżanką, która obok gminy mieszkała tam poszłyśmy. A naprzeciw aresztu studnia była. Krysia niby to dla siebie wodę pompowała w butelkę, a ja ze dwie, trzy butelki doniosłam, żeby się napili. Przez tą szparę podawałam, bo to była taka krata w oknie tego aresztu, a niezależnie od tego jeszcze taka doczepiana klapa blaszana i tak lekko tylko odchylona żeby zasłaniać. Jedna pilnowała, przecież za to też groziło…...
CZYTAJ DALEJ