Lewinowie - Marianna Krasnodębska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Często do nich chodziłam. Bo oni po polsku umieli mówić, ta Hana słabo, ale Gertruda, ta starsza, i on – dobrze. On był urodzony w Mogilnie, gdzieś koło Poznania. To był kupiec taki bogaty i potem dopiero wyjechał do Niemiec. Początkowo to córka, która była w Belgii czasem przysłała jakąś puszkę, jakąś konserwę, jakieś ubranie. Hana umiała ładnie na drutach robić, to przyniosłam jej włóczkę, komuś zrobiła jakiś sweterek, a to skarpetki zrobiła, a to pończoszki zrobiła, rękawiczki takie na jeden palec, wzory te szwedzkie umiała wstawiać. To zarobiła sobie, na to jedzenie miała. Najpierw zabrali Hanę. Ona już wcześniej odeszła od ojca i od tej Gertrudy. Poznała jakiegoś przyjaciela i zamieszkała z nim. Mieli takie mieszkanko. Może jak by była w domu to by się schowała, bo mieli taką kryjówkę w tym pokoiku. To ona pierwsza poszła. Przychodzę – jej nie...
CZYTAJ DALEJ