Święta żydowskie - Marianna Krasnodębska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak były Kuczki to robili szałasy przy domach. I otwarty musiał być dach. Ale kiedy to było, to już nie pamiętam. Szabat był co piątek. To chodził jeden Żyd i stukał w okiennice sklepów. Przypominał o tym, że trzeba zamykać sklepy i warsztaty, bo już się zaczyna świętowanie. Z laską szedł przez całą Lubelską gdzie były te sklepy, stukał i zaraz zamykali, zaczynało się święto. I cisza następowała. Nie było ich nigdzie widać, nie chodzili. A potem, jak się skończył ten szabat, to wychodzili ubrani ładnie na spacer. I spacerowali po Lubelskiej, czy na Chełmską szosę sobie szli, na Zamojską. Tak zawsze kończyli swój szabat – spacerem. Ci postępowi chłopcy żydowscy, to po szabacie przychodzili do nas, bo przecież u nas było tych moich braci kilku, no i mieli swoich kolegów. A u nas było duże mieszkanie i ogród, podwórze,...
CZYTAJ DALEJ