Stan wojenny - Anna Samolińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja parę dni wcześniej pojechałam z dzieckiem małym do Szczecina i tam mnie zastał stan wojenny, więc starałam się tutaj jakoś przyjechać bez tych zresztą pozwoleń, kwitu i tak dalej, dowiedzieć się, co z mężem, bo jego zamknęli i nikt nic nie chciał powiedzieć, gdzie i co, i jak. Byliśmy rozdzieleni i nie mają fajnie, nie, w tych więzieniach. Ale jakiegoś takiego poczucia zagrożenia to stan wojenny to chyba nie. Ale to też był taki amok trochę, no bo ja miałam małe dziecko pierwszy raz w życiu i byłam w ciąży z drugim, i jakoś to być może było ważniejsze niż jakiś tam stan wojenny. I byłam sama z tym wszystkim. To znaczy, była duża taka solidarność ludzka, która wtedy niezwykle rozkwitła i ja nie miałam takiego poczucia, że rzeczywiście mam problem, bo jestem sama. To było smutno, że jesteśmy osobno, ale właściwie przyjeżdżałam do Lublina, wysiadałam na dworcu, już byłam w domu, jakoś tak trochę było, taka wzajemna pomoc....
CZYTAJ DALEJ