Spotkania u pani Wronikowskiej - Anna Samolińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja się starałam zawsze uczestniczyć w tym, bo one były bardzo fajne. To nie było tak właściwie oficjalne i wykłady. To było na pewno na Weteranów w wieżowcu którymś, ale numeru już nie pamiętam. Jej mieszkanie chyba nie miało 30 metrów, mimo że to były dwa pokoje z kuchnią i łazienką. Było bardzo typowe, bo to wieżowiec, wielka płyta czy tam rama H, czy co tam takiego. Tu się wchodziło, po prawej stronie była taka maleńka kuchenka, właściwie wnęka bardziej może, może mała, maleńka kuchenka. Po lewej stronie chyba była łazienka, na wprost był pokój taki niby duży, stołowy, ale w gruncie rzeczy dosyć mały i po prawej stronie był taki wąski pokoik, gdzie dwie córki Bożeny mieszkały. Więc ten pokój, w którym myśmy się zbierali, to wszyscy siedzieli na podłodze, dosłownie, jeden koło drugiego. Tam bardzo jednak ograniczona ilość osób się mogła w ogóle zmieścić fizycznie. Potem państwo Wronikowsy przenieśli się na Strzelecką....
CZYTAJ DALEJ