„Spotkania” - wchodzenie do środowiska - Anna Samolińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Zaczęło się od tego, że poszliśmy do ojca Ludwika Wiśniewskiego. On miał coś takiego w sobie, że prędzej czy później wszyscy ludzie jakoś tacy fajni tam trafiali. To tak to było. Ale chyba najważniejszy był kontakt z Bogdanem Borusewiczem, który tutaj jeszcze wtedy studiował na KUL-u, ale wszystko naprawdę zaczęło się od tego, że nas tam raz zamknęli i te kontakty w tym momencie się nawiązały. Jakiś taki był czas, że to było wtedy furtką do wszystkich drzwi. Że jak już się raz czterdzieści osiem godzin wysterczało, że jak już policja kogoś zamknęła, to znaczyło, że on już jest swój, że w ogóle warto z nim rozmawiać. I to była niezwykła nobilitacja. Właściwie w tym momencie wchodziło się do środowiska. To tak było, że takim dosyć tanim kosztem właściwie już nie tyko zresztą w Lublinie, ale też w Warszawie, wszędzie. To tak samo wychodziło wtedy. Wtedy natychmiast mnóstwo ludzi się do nas, do takiej osoby, odzywało jakoś...
CZYTAJ DALEJ