Losy wojenne Ludwika Flecka - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja nie znałam wojennych losów profesora. Wiedziałam, że był w Oświęcimiu. Wiedziałam, że później chyba w Buchenwaldzie. Wiedziałam, że był świadkiem w procesie norymberskim. Wiedziałam, że w Oświęcimiu pracował w laboratorium. Niemcy chcieli go wykorzystać do produkcji szczepionki przeciw durowi plamistemu, tyfusowi plamistemu, bo się bali sami. Przecież w tych obozach była wszawica, a to główne źródło zakażenia. No i że profesor chyba bardzo pięknie się tam zachowywał. Ponoć nawet jakieś porcje szczepionek przemycał dla więźniów. Tak słyszałam, ale nie od niego....
CZYTAJ DALEJ