Osobowość Ludwika Flecka - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak w każdym zakładzie mikrobiologii, było u nas wiwarium, czyli tam, gdzie mieszkały zwierzęta laboratoryjne. Mieściło się ono na samym dole w Collegium Maius. Siedziały tam sobie króliki w klatkach, świnki morskie, myszy, no i także baran, który jest niezbędny, dlatego że krew baranią dodaje się do pożywek bakteryjnych. Tym wiwarium opiekował się pan Dylon. Pan Dylon był takim trochę półanalfabetą. Umiał się tylko podpisać: Dylo z takim ogonkiem. I bardzo był poczciwy, a strasznie brudny. Siedział w tym wiwarium i opiekował się zwierzętami. Karmił je. Profesor czasem tam chadzał. Interesował się zwierzątkami, ale jakoś nigdy chyba nie zaglądał do pomieszczenia, w którym siedział baran. Pewnego razu wybrał się tam, do tego pokoiku, gdzie siedział baran, a ja byłam przypadkowym świadkiem tego zdarzenia. Zobaczył, że baran stoi na takiej wielkiej kupie gnoju. A Dylon stoi. Profesor się strasznie zdenerwował. Zrobił się...
CZYTAJ DALEJ