Historia z narzeczonym - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Miałam takie różne historie z profesorem. Pamiętam, że właśnie mój wówczas narzeczony zachorował ciężko w Warszawie. Dostałam od jego ojca taki trochę alarmujący list, że mój narzeczony jest w szpitalu, że ojciec pisze w jego imieniu. I ja postanowiłam pojechać do Warszawy. Ale telefonu nie miałam, a był to już późne popołudnie. I wobec tego pobiegłam na Lubartowską i zostawiłam na biurku profesora taki liścik „Mój ukochany jest ciężko chory. Jadę do Warszawy.” Trochę bezczelnie, niemniej uważałam, że to jest tak strasznie ważne, że mi profesor daruje. Pojechałam na jeden dzień. Kiedy następnego dnia wróciłam i przyszłam skruszona, profesor powiedział „Co to ma znaczyć? >>Mój ukochany jest chory, no więc muszę jechać.<<” Bardzo się zmartwiłam, ale profesor się uśmiechnął i powiedział „No, dobrze.” Tenże mój ukochany wyzdrowiał i w pięćdziesiątym drugim roku postanowiliśmy wziąć ślub....
CZYTAJ DALEJ