Asystentura u Ludwika Flecka - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Potem to już był rok pięćdziesiąty – pięćdziesiąty pierwszy, ja jeszcze zdążyłam zachorować na gruźlicę nerek na dodatek, więc znów miałam też jakieś tam pobyty w szpitalu, a w pięćdziesiątym pierwszym roku po wakacjach przyszłam już na etat asystenta. No, ale muszę przyznać, że ten okres był już mniej ciekawy dla mnie dlatego, że musiałam się wyprowadzić z tego rejonu, gdzie urzędował profesor, gdzie miał swój gabinet, swoją pracownię. A ja wtedy już nie zajmowałam się leukergią, tylko przyszłam do takiego działu bakteriologii, który mieścił się już w innych pokojach. Także widywałam profesora tylko od czasu do czasu. Bo profesor miał zwyczaj nas odwiedzać i dawać nam różne wskazówki. I tak było do roku pięćdziesiątego drugiego. Także mój kontakt z profesorem właściwie trwał dwa lata. Nie licząc tego roku, kiedy byłam już jego studentką, słuchaczką. Więc można powiedzieć, że trzy....
CZYTAJ DALEJ