Początki pracy z Ludwikiem Fleckiem - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pod koniec roku, po egzaminie, który zdałam celująco, profesor zaproponował mi w obecności mojej asystentki prowadzącej ćwiczenia, że może bym została w Zakładzie. Ja oczywiście musiałam znów wyjechać na lato do sanatorium. I po powrocie – wtedy jeszcze byłam bardzo nieśmiała – znów dość późno, może przy końcu października, jakoś nie miałam śmiałości pójść do Zakładu. Zatem profesor przysłał do mnie – wtedy mieszkałam na Krakowskim Przedmieściu – przysłał do mnie takiego chłopaczka, Marianka Maja, który był laborantem, miał chyba 16 czy 17 lat, i on powiedział, że pan profesor Fleck prosi mnie o przyjście do Zakładu. Wobec tego poszłam i profesor, trochę zmartwiony, powiedział mi „Wie pani, nie mam w tej chwili etatu asystenta.” Bo wtedy jakieś były takie dziwne zwyczaje, teraz chyba nie ma czegoś takiego, że różne zakłady, kliniki, mogły sobie pożyczać etaty. I on mi powiedział „Pożyczyłem etat...
CZYTAJ DALEJ