Inni profesorowie - Lidia Perlińska-Schnejder - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Większość kadry była ze Lwowa. Ale to byli ludzie przeważnie młodsi od profesora Flecka i jeszcze nie było mowy o tej randze. Absolutnie nie. Na przykład jak profesor Opieńska wykładała – a w tej sali wykładowej szyby były powybijane, bo kto tam te wielkie okna by reperował – a było wietrznie, to wiatr hulał. W ostatnich ławkach czytali gazety studenci. I gazety fruwały. Jak mocny wiatr powiał, to fruwały gazety. Takie były wykłady. Albo na przykład umawiała się pani profesor na godzinę drugą na egzamin i przychodziła o dziesiątej wieczorem. I to był szacunek. Trzeba było czekać, bo nie wiadomo, o której przyjdzie. Każdy już był naprawdę wykończony. Od drugiej do dziesiątej wieczorem, bez picia, jedzenia. Bo to tak jak dziś, że kawiarenki i tak dalej. Jak już człowiek był na uczelni to nic nie miał. O suchym pysku. Także tacy byli. Było jeszcze kilku z Wilna. Profesor Marburg. Bardzo taki godny człowiek. Niektórzy adiunkci, tacy już trochę...
CZYTAJ DALEJ