Niemiec z Matczyna - Tadeusz Sieńko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do majątku w Matczynie przyszedł administrator niemiecki. Przychodził do szkoły z takim dużym psem, bo podobała mu się pani nauczycielka. No i my oczywiście, jak dzieci, myśmy dokuczali, z gumek strzelali do tego psa. I ten pies zaczął szczekać, bo dostał gumką w niucha - jak to się pospolicie mówi. Pani krzyknęła, żeby spokój był bośmy się zaczęli śmiać. No to podbiegł, ja siedziałam w pierwszej ławce, w ławce siedziało czterech chłopców. I taki miał, myśmy nazywali to harop, ze skóry pleciony, długości jakiejś dwa metry. Zawsze miał to, jak jeździł bryczką, za cholewą w bucie. I jak podleciał tak tym skórzanym haropem uderzył w pierwszą ławkę, po plecach nas. Ja siedziałem drugi - to sine plecy były, ale koledze to aż przeciął marynarkę, taką bluzkę miał cienką, i skórę na plecach. Poskarżyłem się wujkowi. Wujek z chłopcami swoimi z placówki poszedł wieczorem do nauczycielki, żeby takie rzeczy się już więcej nie powtórzyły, bo...
CZYTAJ DALEJ