Szabas - Tadeusz Sieńko - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam, że w soboty szabas był. To już wtedy nie wolno było nic mu robić, nawet ognia pod piecem nie zapalił, tylko najmował jakiegoś sąsiada czy kogoś z domu. Stawał z książką, czapeczkę nakładał, narzucał na siebie taki płaszcz w pasy i tam się cały dzień kiwał i się modlił nad tą książką. Tam się chodziło, kazał zapalić pod piecem albo coś. Bo oni nie robili nic. I mieli - ludzie to nazywali kucki - jakieś święto. Nie pamiętam, w jakim okresie były te kucki. To też nic nie robili, świętowali. Lepiej szanowali swoje święto jak Polak swoje. Bo oni nie robili nic. A Polacy to rozmaicie. W każdym bądź razie ogień zapalił w piecu, musiał pójść obrządzić, musiał dać zwierzętom jeść, a tamci jak pamiętam nic kompletnie nie robili. Tylko się modlił po swojemu....
CZYTAJ DALEJ