Zapachy dzieciństwa - Julia Hartwig - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam cudowny zapach, właśnie tak – na wiosnę tej akacji, która tam była. To zapamiętałam na zawsze. Pamiętam, jak ona opadała. Zapachy... Na podwórze wychodziły okna i drzwi tej pracowni cukierniczej. Więc fantastyczne zapachy czekolady, lukrów, ciast – zapachy dla dziecka bardzo miłe. Nie pamiętam, żebym jakoś specjalnie pragnęła tych wyrobów. Mieliśmy ciastka zawsze w domu od pana Domańskiego. On był właścicielem cukierni Semadeni, bardzo eleganckiej, bardzo ładnej. Strasznie żałuję, że jej nie ma, bo naprawdę to jest jeden z tych elementów tradycji lubelskiej. Muszę powiedzieć, że nigdy nie miałam takich wrażeń złych zapachowych. Śledzie na Starym Mieście pachniały, właśnie pachniały. Ja to bardzo lubię. Pewnego zaniedbanie w tej dzielnicy oczywiście się odczuwało, bo nie było to najbardziej czyste miejsce w Lublinie. Bo jednak nędza pociąga za sobą pewne zaniedbania. Po prostu czystość...
CZYTAJ DALEJ