Dom rodzinny - Julia Hartwig - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam bardzo dobrze mieszkanie, w którym mieszkaliśmy po przyjeździe. Ja w nim się urodziłam właściwie. Na ulicy Staszica. To było mieszkanie bardzo skromne, na najwyższym piętrze, ale takie pełne uroku dlatego, że miało, tak jak poddasza mają, jedną część sufitu skośnie idącą na dach i była taka wypustka z dachu. Mój brat, ten lekarz, zawsze tam leżał, opalał się na tej metalowej ściance, która była bardzo malownicza. Zatem to było skromne mieszkanie. To były dwa pokoje i osobno była kuchnia i taki korytarz ciemny, przez który się szło. Wtedy mieściło ono pięcioro dzieci już dorastających tam powoli i rodziców. Także nie było to pomieszczenie zbyt duże, a z pewnością nie dostateczne. Chyba po trzech latach myśmy się przenieśli niżej do mieszkania, które zwolnił lekarz, doktór Szlazki. To było już mieszkanie czteropokojowe, większe, ze służbówką, ale bez łazienki. Także to nie było tak, że tak w tym...
CZYTAJ DALEJ