Stosunki polsko-żydowskie - Julia Hartwig - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nigdy nie próbowałam się uczyć języka jidisz, ale wydaje mi się, że w polskim języku pewne wyrażenia żydowskie się przyjęły. Siksa na przykład czy bachor. Nawet nazwy potraw, jak filde fisch. To jest ta ryba po żydowsku. Pewno pełno by było takich słów, które wchodziły i które dowodzą tego, że język polski się nie wzbraniał przed takimi zapożyczeniami, że one dodawały jakiejś takiej barwności, obrazowości. Nigdy też nie byłam w synagodze. Po prostu się nie ośmieliłam, powiem szczerze. To chyba na tym polegało. Jakoś wydawało mi się, że nie mam prawa tam wejść. Z moich żydowskich szkolnych koleżanek, byłam tylko u jednej. Ona mieszkała na Lubartowskiej. Ale mieszkała w bardzo ładnym mieszkaniu. Jej rodzice byli dosyć zamożni i właściwie dobrze im się wiodło. Była bardzo pracowita i zdolna, zawsze była bardzo dobrą uczennicą....
CZYTAJ DALEJ