Mundurki "Unitek" - Krystyna Modrzewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W pierwszej klasie to jeszcze nosiłyśmy czapki specjalne. Szyto je w „Kole Obywatelskim Pań” na Narutowicza 19. To były czapki takie granatowe, takie jak jeszcze rok później miały uczennice Gimnazjum Kanoniczek. A potem były... berety. I na beretach były znaczki Unii. W późniejszych latach, to jest dwa-trzy lata później były numery na tarczach: 493 – Unia, 820 – Czarnecka. Tak że to było... No, mundurki były oczywiście. Jak pani chce wiedzieć, jak to wyglądało, to kontrafałda miała 12 centymetrów, a potem były plisowane. Bluzki granatowe, trochę workowate, wypuszczane do bioder. Z białym kołnierzykiem. To wszystko było mierzone w szwalni i to się kupowało, i nikt z nas nie „świecił”, jak teraz, znakowymi czy markowymi strojami. Kolan się z zasady nikomu nie pokazywało. Skarpetki, albo raczej pończochy miały być w prążki. To się u pana Konopki na Peowiaków kupowało. Można było może i gdzie indziej też. A ja...
CZYTAJ DALEJ