Mieszkania były opróżniane a zawartość palona - Edward Soczewiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Polacy, którzy tam byli (na Podzamczu, po likwidacji getta -dop. M.N.) poszukiwali jakiś rzeczy wartościowych, więc zdarzały się jakieś – powiedzmy – lichtarze srebrne, czy jakieś talerzyki, czy jakieś kubeczki ze srebra. Natomiast było bardzo mało takich rzeczy małowartościowych. Powiedzmy, były tam jakieś lichtarze posrebrzane. To wszystko się poniewierało. Poniewierały się książki. Na żydowskie książki nikt nie zwracał uwagi, bo po prostu jeśli ktoś zobaczył polską książkę, to mógł [ją] zabrać. Jeszcze jakieś obiekty kultu: tory nawijane na takie dwa wałki, przewijane z wałka na wałek, ręcznie pisane na pergaminie, czy szale. To wszystko się poniewierało po ulicy. Przecież to były wartościowe rzeczy, ale to nikt tego nie doceniał, bo ludzie nie znali przecież języka, więc się tym nie interesowali. Ale były też mieszkania nie opróżnione z rzeczy. Ludzie tam chodzili – Polacy, i jeżeli coś znaleźli wartościowego to zabierali...
CZYTAJ DALEJ