Praca w radio - Maria Ballod - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To tak troszeczkę było przypadkowe [pojawienie się w lubelskim radio-dop.red.], dlatego, że ja czekałam na etat na uniwersytecie, przygotowywałam się do pracy doktorskiej u profesor Żmigrodzkiej. W międzyczasie skończyłam kurs na przewodnika po Lublinie i dorabiałam jako przewodnik. No i był konkurs w radiu. Na ten etat miałam czekać rok czy dwa, pomyślałam popracuję sobie. I rzeczywiście mnie to wciągnęło. Z tym że ja już byłam w tym nowym budynku, bo najwięcej ciekawych rzeczy opowiadano o tym małym, starym, źle urządzonym budynku, gdzie tam wszyscy udawali na przykład płynącą wodę albo inne efekty akustyczne. To zaczynało być bardzo prężne radio, wszystkie rozgłośnie konkurowały o udział w antenie ogólnopolskiej. Po pierwsze to było znaczące, a po drugie za tym szły pieniądze. Więc ja miałam o tyle dobrą sytuację, że większość moich audycji szła w Warszawie. W związku z tym nie podlegałam...
CZYTAJ DALEJ