Mirosław Derecki - Maria Ballod - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Bardzo lubiłam Mirka. Kiedyś to była jakaś delegacja, jakiś spęd. Derecki był i jeszcze ktoś. Ja byłam wtedy bardzo młoda. I gdzieś tam żeśmy się… jak to spęd- przede wszystkim był wódczany. I potem przenieśliśmy się do jakiegoś prywatnego mieszkania, gdzieś na Żoliborzu, którego właściciel tam nas bawił. W końcu ja już mówię, że idę do hotelu, a ten właściciel mówi „Jak to? To przecież ta mała miała u mnie zostać”. On [Derecki] mnie sprzedał za tą wódkę, w związku z tym nic dobrego o nim nie powiem. No była to dziwna postać, bo on takim był wolnym duchem. Nawet nie wiem gdzie on pracował....
CZYTAJ DALEJ