Spotkania poetyckie - Maria Ballod - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wypożyczano nam [Związkowi Literatów-dop.red.] taką salę w przedwojennym klubie oficerskim. Wtedy to było na Pstrowskiego, w tej chwili to chyba Kołłątaja [Peowiaków], i tam żeśmy się spotykali. Czasem na owej Granicznej, w tym zaklętym pałacu. Wiola- wtedy Platta z domu, teraz Siczek, bardzo się nami opiekowała. I to później jak przyjechała do Warszawy to często ją odwiedzałam. Pani Helena Platta była takim dobrym duchem, dobra poetka przy tym, bardzo schorowana, ale ona właśnie była takim dobrym duchem opiekuńczym. Często spotykaliśmy się zresztą u Heleny Platty. Samo miejsce było interesujące, bo dla mnie szalenie było interesujące Stare Miasto wewnątrz, te jakieś strasznie ponure kamienice z dziwnymi klatkami schodowymi. To był taki salon. No był to raczej salonik, to były bardzo wysokie, ale bardzo nieduże pokoje. I z panią Heleną kontaktowałam się prawie do końca życia, ona na Żoliborzu niedaleko mieszkała....
CZYTAJ DALEJ