Kina - Maria Ballod - fragment relacji świadka historii [TEKST]
No ja za często nie chodziłam do kina, ale do dziś pamiętam, że na Bernardyńskiej, to był może początek lat 50-tych albo koniec 40-tych, było kino dla dzieci. I tam się chodziło na poranki. To prowadzili bodaj Dominikanie, choć na Bernardyńskiej. No poza tym, do kin się bardzo trudno było dostać. Ja nie umiem powiedzieć, czy one były drogie czy nie, natomiast na Pstrowskiego było kino, do którego miałam wolny wstęp, ponieważ przyjaciółki matka pracowała tam jako księgowa, więc takim balkonikiem nas wpuszczała. Natomiast jeśli chodzi o kino na Starym Mieście. Byłam tam raz. To jak wiadomo był Stary Teatr, kino było dosyć niewygodne, poza tym były tam bardzo już przybrudzone pluszowe krzesła, z których wystawały sprężyny, no i można było przynieść pluskwę niestety z tego kina....
CZYTAJ DALEJ