Śródmieście-konie, targ i PKS - Maria Ballod - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja sama mieszkałam-tzn. wejście było od ul. Zielonej, zielona to ona nie była, nie miała ani jednego drzewa, a miała z pięć knajp bardzo popularnych. Natomiast okna wychodziły na Krakowskie Przedmieście. Ja do dziś słyszę ten tupot- ja mówię o wczesnych latach ’50-tych, tupot końskich dorożek, wozów drabiniastych, różnych, bo przecież tędy ludzie jechali na targ. Tuż za Ratuszem, do dziś pamiętam taką ścianę warzyw, owoców. I tak mniej więcej na skraju tego targu mieścił się PKS. Było to pomieszczenie niedużo większe od mojego mieszkania, przedzielone na szczęście takimi balustradami. Na szczęście dlatego, bo tam odchodziły wielkie bitwy o te bilety. A równie mocne bitwy trwały przy wejściu do tych niskosklepionych autobusów. To były powojenne lata, ale naprzeciwko mojego domu był jeden zniszczony budynek, drugi to ten, w którym padł Czechowicz....
CZYTAJ DALEJ