Paszport PRL - Andrzej Niewczas - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Starałem się o paszport, kiedy wyjeżdżałem do Berlina. Tych paszportów nie dostawało się ot tak. Zawsze to wszystko przedłużano. Czekało się ponad trzy miesiące, biuro paszportowe było wówczas na komendzie milicji, na Północnej. Kolejki były ogromne, bo po tych latach osiemdziesiątych trochę już można było jeździć. W okresie stanu wojennego bardzo dużo osób, nieraz nawet trochę fałszywie, wyjeżdżało na zachód prosząc o azyl polityczny za udział w „ Solidarności”. Będąc w Berlinie poznałem sporo Polaków, którzy nie byli w żadnych strukturach solidarnościowych czy represjonowani, a byli na azylach politycznych....
CZYTAJ DALEJ