Atmosfera na KUL - Jacek Woźniakowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na KUL była duża większa swoboda niż na innych uniwersytetach, bo uniwersytety zależne ściśle od programów ministerialnych były tymi programami nieprawdopodobnie skrępowane. Były też skrępowane koncepcją socrealizmu, która miała powszechnie zapanować w PRL. Na KUL ja miałem ten dodatkowy przywilej, że mogłem wykładać malarstwo, powiedzmy kubistyczne, to jest śmieszna rzecz, żeby malarstwo z początku XX wieku było tematem tabu na oficjalnych uczelniach, a właśnie na KUL-u było dużo więcej luzu, więc zdawałem sobie sprawę, że siedzą rozmaici podsłuchiwacze, z takich czy innych instytucji specjalnie powołanych do podsłuchiwania i do donoszenia, ale to nie przeszkadzało temu, że studentom można było pokazywać wiele reprodukcji i dyskutować z nimi, zachęcać ich do samodzielnego myślenia o tej sztuce i to była atmosfera szalenie miła bo KUL miał tą wielką zasługę, że przyjmował studentów...
CZYTAJ DALEJ