Lublin w latach 50-tych - Stanisław Santarek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na początku w Lublinie byłem troszeczkę zagubiony. Mieszkałem na Starym Mieście. Właściwie nie chciało mi się nigdzie wychodzić. Szedłem do pracy i z pracy wracałem do domu i albo kładłem się z książką do czytania, albo spałem. Nie chciało mi się nic, dopóki nie zapoznałem się tak bliżej ze swoimi współpracownikami. Zaczęliśmy troszeczkę organizować takie spotkania. Kolega mieszkał w tej dzielnicy Dzięsiąta, na Pułaskiego, w domku jednorodzinnym. Tam żeśmy się spotykali. Natomiast samo miasto jakiegoś specjalnie wrażenia na mnie nie robiło. Nie spostrzegałem tutaj niczego innego, w porównaniu z Zamościem. Lublin na mnie wywarł takie wrażenie jakiejś szarości. Nic się specjalnie nie działo. Ja tak to odczuwałem. Tutaj niczego takiego specjalnego nie było, poza jakimiś oficjalnymi spotkaniami, zebraniami. Nie było tygodnia, żeby nie było w pracy jakiegoś zebrania, jakiejś masówki. Podejmowanie jakichś...
CZYTAJ DALEJ