Kino w Radzyniu Podlaskim - Stanisław Santarek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam jeszcze, że wówczas w Radzyniu, panował pewien rygor. Młodzież nie mogła tak sobie swobodnie spacerować, chodzić po ulicach. Ja miałem takie wydarzenie, kiedy kolega mój chodził do ogólniaka, a mieszkaliśmy obok siebie, właściwie w samym centrum Radzynia i nie do pomyślenia było, żeby ktoś z uczni wybrał się na przykład do kina, na godzinę dwudziestą. To było w żadnym wypadku. O dwudziestej, to młodzież musiała być w domu. Liceum ogólnokształcące było obok parku, zaraz za tym miejscem targowiska. Nam przyszło do głowy, był dobry film właśnie o dwudziestej, żeby pójść do kina i go obejrzeć. Kolega zaproponował: „ Słuchaj, idziemy do kina na dwudziestą”. Ja mówię: „No, ale słuchaj, ale jakie konsekwencje będą ”? „Aj, co tam. Idziemy”! Kino było w budynku oranżerii, w parku. Więc myśmy poszli wcześniej, kupiliśmy bilety i natychmiast uciekliśmy w krzaki, żeby nikt nas z dorosłych nie widział....
CZYTAJ DALEJ