Kuchnia, jedzenie - Stanisław Rusiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Chcieć mięsa kupić, trzeba było do Włodawy. Trzeba było do Włodawy. Tam był w wiosce, ale tam co tam w wiosce? Można było litr nafty kupić, można było śledzia kupić. O takie ło. A tak takie, że mięsa nie było. Sklep prowadził tam jeden taki prawosławny człowiek. Prawosławny. Tak tylko powiem. Przecież dzisiaj mówi się - cukier drogi, ale w tym czasie jak ja mówię, kilogram cukru dobry robotnik w żniwa tak. A w jesieni to nie kupił. Za kilogram cukru czy kilogram słoniny to przyszedł cały dzień robił. Szczerze, żeby jego na drugi dzień wziąć do roboty, człowiek nie mógł pozwolić sobie. Jak dzień czasu robił na kilogram cukru, to trzeba żeby tego cukru na miesiąc czasu wystarczyło. Bo on ciężki był. Jak słoniny też przez cały dzień, dobrze jak wiedział, że dostanie kilogram słoniny, tam szynkę, to nikt nie kupował, nie wiem czy nawet kto by za pół ceny wziął, bo żądny był tej słoniny. Słoniny. To jak zarobił kilogram słoniny,...
CZYTAJ DALEJ