Jak wybuchł stan wojenny, zostałem internowany do Włodawy - B.T. - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak wybuchł stan wojenny, zostałem internowany do Włodawy ze wszystkimi, razem z całym Regionem, no i naciski były cały czas takie same – podpisać lojalkę, żeby się zgodzić na współpracę, no to będzie wszystko inaczej. Warunki były fatalne we Włodawie, po prostu nie byli przygotowani na przyjęcie takich ludzi, sale puste, bez sienników, bez niczego, łóżka żelazne, piętrowe oczywiście, no i zimno było tam w tych salach niemiłosiernie, tam nie było grzane w ogóle. I myśmy - w celi było nas siedmiu, Hołda, Wojcieszczuk, Janicki, Dziura, ja, siedmiu nas było, a – jeden rolnik był – taki starszy pan i z Lubartowa, i Węglarz jeszcze był. Pierwszy tydzień tośmy tam siedzieli i w ogóle nie było żadnych spacerów, żadnych wychodów, tylko sala zamknięta, tylko posiłki przynosili, ale trzeba powiedzieć otwarcie, że jednak lepsze czy gorsze, ale posiłki dawali, czego nie mogę powiedzieć o Rakowieckiej, bo tam dostawałem raz na dzień...
CZYTAJ DALEJ