Cud lubelski - B.T. - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ten cud co był w katedrze. To było w jakimś czterdziestym ósmym, pięćdziesiątym [był to 3 lipca 1949 roku], dlatego że, bo ja wiem, że po wyborach to było ze dwa lata, jak to „głosuj 4 x TAK”, co wielka opozycja była i też – aresztowania, wywózki. To jak na cud do katedry myśmy jechali z ojcem, to pierwsze nas kontrolowali za Piaskami, że nie dopuszczali do Lublina, a później z Hanki Sawickiej [obecnie Świętoduska] nas wywieźli samochodem ciężarowym, nie tylko nas, bo tam ze 60 osób wywieźli, spałowali, tędy na Biłgoraj, aż za Mętów nas wywieźli i tam nas wypuścili. I piechątąśmy szli aż do Piask. Pierwsze dni, jak się cud ten stał w katedrze lubelskiej, to ludzie mogli iść, mogli przychodzić, odchodzić, było dozwolone, a później było zamknięte, a wraz ludzie przychodzili. Katedra zabita dechami, a ludzie wraz przychodzili, więc UB łapali kogo popadło, winien nie winien, pał nakładli...
CZYTAJ DALEJ