Studia na KUL - Janusz Krupski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Po maturze, to był 1970 rok, poszedłem zdawać na KUL. O pójściu na KUL nie mówiłem specjalnie w szkole, bo wiedziałem, że jest to niechętnie przyjmowane i może utrudnić zdanie matury. Wybrałem studia historyczne. Do egzaminu z historii byłem dobrze przygotowany, dobrze oczytany, tak że egzamin zdałem bez problemów. Pamiętam, że gdy przeczytałem swoje nazwisko na liście przyjętych na uczelnię, to jakoś mi świeczki stanęły w oczach. Uświadomiłem bowiem sobie, że wkraczam w zupełnie nową perspektywę życiową. Widziałem w tym fakcie jakąś przygodę, której nie potrafiłem nazwać, rozpoznać, ale czułem, że to pójście na KUL nie będzie takim zwykłym kształceniem, że to będzie jakaś przygoda. Co było dla mnie ważne na KUL? Co było bardzo ważne dla mojego rozwoju? Wydawało nam się, że KUL jest taką najlepszą uczelnią w kraju. Wszystko dla nas miało na KUL-u taki niezwykle...
CZYTAJ DALEJ