Cud lubelski - Krystyna Turska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Cud Lubelski, to już były wakacje i ja już przygotowywałam się do pracy. Skończyłam już liceum pedagogiczne. Byłam u rodziców w Parczewie. Nie jechałam do Lublina, pociągi były przeładowane, ludzie jechali na dachach. Pomimo tego, że byłam wychowywana w rodzinie bardzo katolickiej, ale mamusia do tego podchodziła tak jakoś, z pewną rezerwą. Więc nie byłam, w Lublinie znalazłam się dopiero na początku września. Docierały do nas tylko szczątkowe informacje. Ludzie przyjeżdżali, jeździli do Lublina, wracali. No, ale to tylko, że jeden raz te łzy były, że nikt więcej nie widział tego z tych ludzi, z którymi ja się zetknęłam....
CZYTAJ DALEJ