Marsze świdnickie - Michał Kasprzak - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W czasie stanu wojennego znane były tak zwane marsze świdnickie. Polegało to na tym, że my po prostu wychodziliśmy na ulice w godzinach, gdy trwał Dziennik Telewizyjny, było to też bardzo spontaniczne, ludzi było bardzo dużo. Szliśmy przez tę największą ulicę Sławińskiego do końca, aż pod kino. Przechodziliśmy na drugą stronę i tłum ludzi szedł w jedną i drugą stronę. W pewnym momencie milicja zradiofonizowała całą ulicę Sławińskiego i zaczęli puszczać ten „ Dziennik”. Na drugi dzień chyba ogłosili godzinę milicyjną. Gdy o 19.30, czy o 19.00 wtedy ten dziennik się zaczynał ludzie nie mogli wyjść, to wtedy wyszliśmy na dziennik popołudniowy, nie pamiętam jak on się nazywał… Teleexpres to nie, inaczej. Po prostu chodziło o bojkot, o bojkot telewizji. Było wszystkim wiadomo, że telewizja przekręcała, kłamała, no po prostu była to olbrzymia propaganda. Cały Świdnik bojkotował telewizję. Telewizory wystawiane były do okien,...
CZYTAJ DALEJ