Strajki w Lubelskim Lipcu - Kazimierz Bronisz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To zaczęło się chyba od fabryki samochodów i to się rozszerzało na inne, większe zakłady pracy. No i był taki raz czy dwa, że i samo MPK stanęło, ale ponieważ jakoś to był zaczął być szum, że część ludzi nie strajkuje i nie chce strajkować a chce pracy, zresztą ja przez kilka razy z tymi ludźmi zsolidaryzowałem się, ale w końcu doszłem do wniosku, że mam rodzinę i przyjdzie dziesiąty, gdzie płacili nam pensję, że nie będzie co do garnka włożyć. Strajkować można, ale żyć też trzeba. Ale większość moich kolegów uparła się, żeby strajkować no i później część chciał dyrektor zwolnić, część tam represjonować ich i nie wiem, jedni się przestraszyli, drudzy nie. Jak strajk no to doszło to i my strajkujemy, to kierowcy szli wszyscy, dyrektor namawiał „nie róbcie tego, bo przecież trzeba ludzi wozić”, ale to nie każdy się z tym zgadzał. Ale w końcu doszło tak, że to już padło te strajki. Może gdzieś tam inne zakłady jeszcze tam, ale największy...
CZYTAJ DALEJ