Paszport w PRL - Kazimierz Bronisz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja raz paszport dostałem w 1963 roku chyba. To wycieczkę moja firma zrobiła w kilku krajach tej Demokracji Ludowej. Byłem jako kierowca. To bez problemu, oni sami mi nawet wyrabiali, bez mojego udziału, ten paszport. Natomiast tutaj później, jak ja pomagałem znajomej, to straszne tutaj w ogóle rzeczy. To tak jak kiedyś kartki, to przed komendą były straszne kolejki, zapisy na to, żeby przed oblicze tego urzędnika się dostać a niektórzy szefa paszportu. Okazało się, taki pan Pończoszek, on był major czy pułkownik, na emeryturze teraz, wspaniały facet. On był szefem, ja nie wiedziałem. Wyszedł na chwilę na korytarz, ja mówię: „panie Jurku”, on po cywilnemu, nie był w mundurze milicyjnym, mówię słowa a on mówi „a co tu Kazik robisz?” I zaraz mnie do swojego biura z tą koleżanką. Ta koniak przygotowała, no otwiera taką potężna szafę, aż się wywalają te koniaki, mówi: „po co mi twój koniak”. Do urzędniczki, woła ją, Iwona „...
CZYTAJ DALEJ