Finansowanie podziemnej "Solidarności" - Jakub Mames - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Były zbierane kwoty na działalność związkową, „Solidarność” w ten sposób, że była osoba, która była skarbnikiem, tak nazywano ich. Była to po prostu osoba zaufana i ona przyjmowała te pieniądze, po czym kwitowano każdą wpłatę w ten sposób, że ofiarodawca miał swoje hasło i w następnych biuletynach za jakieś dwa tygodnie czy trzy tygodnie było ono w biuletynie kwitowane, tzn. wydrukowane było hasło i kwota. Kwota, ponieważ to było w tysiącach złotych to tam było dwa albo trzy, albo piętnaści, różne kwoty wpłacane tam były w każdym biuletynie kwitowane. Także ja wiedziałem, aha na hasło takie, to jest moje hasło, pokwitowano dwa tysiące, wszystko w porządku, skarbnik przekazał te pieniądze gdzie trzeba. Obiecano swego czasu, że wszystkie hasła zostaną ujawnione w przyszłości, ale nie zostały, ale nie specjalnie mi na tym oczywiście zależało, ale pamiętam tę obietnicę, że się ujawni wszystkie hasła tych...
CZYTAJ DALEJ