Zagłada Żydów z Końskowoli - Joanna Dylewicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W trzydziestym dziewiątym roku pojechałam do Warszawy, siostra mnie ściągnęła - Rena - pojechałam [na wakacje]. Wracając z Warszawy, to był już koniec wakacji, wracałam statkiem Wisłą, przyjechałam do Puław. W Puławach czekała na mnie mama, zabrała mnie no i poszłyśmy na piechotkę do Końskowoli, bo przed wojną nie było takich pojazdów, były bryczki, można było wynajmować, czy furmanki jeździły. No i wracałam właśnie tym statkiem, jak już bomby na głowę się sypały, niemieckie samoloty zaczęły latać, no i ja zostałam w Końskowoli. W naszym domu mieszkała Żydówka - Moszkowa. Dwóch synów miała - Srulek i Chaim. Jak Niemcy weszli, to chcieli nam gwiazdę Dawida na ścianie zrobić. No więc żeśmy prosili, żeby ich zabrali tam gdzie jest więcej. Ten Srulek się ożenił, więc rodzice mówili, żeby oni się przenieśli tam, do rodziców tamtych, bo później przyjdą Niemcy i nas wszystkich rozstrzelają. No tak. No i...
CZYTAJ DALEJ