Kuchnia - Maria Rycko (z d. Jałochowska) - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kiedyś piekło się samemu chleb – taka była dzieżka i mąkę się robiło we młynie i upiekło się piec chleba, to jakieś cztery blaszki, to było osiem bochenek, tośmy pożyczali sobie po sąsiedzku na świeże. Jedna upiecze, a później druga upiecze i jedne drugim pożyczali, żeby był świeży. Taki chleb piekło się co dwa tygodnie, a jak w żniwa – to trza było co tydzień. Zagniotło się, w piecu się napaliło drzewem i blaszki wsuwało się do pieca, jak już się napaliło. W piecu gorąco. I tak samo pierożki się piekło – z kaszą pierożki, z jabłkami, to naprawdę takie dobre były, bo to z pieca naprawdę smaczne było ciasto. Tak. I tak się prowadziło, ale to było pracowite wszystko, nie tak jak teraz – pójdzie się do sklepu, kupi, parę groszy da się. A kiedyś trza było wypracować to wszystko. Tak. Kobiety miały zajęcia, tak, bo nie tylko dom, to jeszcze i pieczenie, i palenie w piecach, palenie pod kuchnią, drzewem czy tam i z węglem, nie tak ja...
CZYTAJ DALEJ