Miasteczko Siedliszcze nad Wieprzem - Genowefa Hochman (z d. Puterman) - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Urodziłam się w małym miasteczku Siedliszcze nad Wieprzem. Tam było 90 % Żydów, 5 % Polaków i jakieś 5 % Ukraińców – Ruskich - to było takie wesołe miasteczko, a w zasadzie – osada. Polacy i Ukraińcy mówili po polsku, a my – po żydowsku. W miasteczku była synagoga, było dwóch rabinów, była mykwa – łaźnia rytualna, były też sztibłach [domy modlitwy], gdzie prywatnie chodzili się modlić w święta tylko – w szabas, a tak na co dzień to była tylko synagoga, gdzie chasydzi zawsze studiowali Torę. Był też duży kościół w Siedliszczu, był bank, poczta, policja, gmina była bardzo duża... W rynku były same małe żydowskie sklepiki - cały rząd małych sklepów spożywczych. Były też cztery większe sklepy żelazne, były te sklepy dość bogate i były sklepy z manufakturą – ładnie się mówiło – „łokciowy towar” – na łokcie, chociaż mierzyli na metry. Na tych szyldach pisali: „sprzedaż towarów łokciowych”. Było tych sklepów osiem. Poza...
CZYTAJ DALEJ