Święta i tradycje rodzinne - Genowefa Hochman (z d. Puterman) - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W piątek zapalała mama świece, błogosławiła świece. Ojciec miał swoje sztiblech [prywatny dom modlitwy], on nie chodził do synagogi, gdzie wszyscy chodzili. I kiedy wracał, to była kolacja szabasowa – była chała, była ryba faszerowana, rosół był z drobiu, no i tyle, a na drugi dzień też tak samo. Kobiety zamężne - tylko te które chciały, chodziły w sobotę się modlić, a dziewczyny niezamężne, nie chodziły – nie musiały się modlić. Nakrycia głowy – też mężatki nosiły, a dziewczyny to nie musiały mieć. Peruki nosiły te religijne Żydówki, ale też dopiero jak mężatka - zaraz po ślubie nakładały te peruki. Moje cztery siostry nosiły peruki, a ta co przede mną, to ona już nie nosiła. No i później obiad był po modlitwie, a wieczorem – kolacja. Lubiłam wszystkie święta. Wszystkie były dobre. Jak mama wszystko naszykowała i koleżanek pełno, to było przyjemnie. Sklep zamknięty, wszystko było pozamykane. Z tyłu domu na podwórku kuczkę się...
CZYTAJ DALEJ